Propolis zeskrobany przypadkowo z ramek często zawiera więcej drewna, wosku i martwych pszczół niż wartościowego surowca. Da się go wykorzystać, ale oczyszczanie jest wtedy żmudne, a jakość kolejnych partii trudna do powtórzenia. Lepszy efekt daje planowe pozyskiwanie kitu pszczelego za pomocą poławiaczy, zbiór w odpowiednim terminie oraz przygotowanie surowca bez podgrzewania go do wysokiej temperatury.
Dobry propolis po schłodzeniu jest twardy i kruchy, a w temperaturze pokojowej stopniowo mięknie i staje się lepki. Jego barwa może przechodzić od żółtobrązowej przez czerwonawą do niemal czarnej. Sam kolor nie przesądza o jakości — zależy między innymi od lokalnej roślinności, udziału żywic topoli, brzozy, kasztanowca czy drzew iglastych. Znacznie ważniejsze są czystość, charakterystyczny żywiczny zapach, brak pleśni oraz właściwe przechowywanie.
Najskuteczniejsze metody pozyskiwania propolisu z ula
Pszczoły wykorzystują propolis do uszczelniania szczelin, pokrywania nierówności i ograniczania rozwoju drobnoustrojów wewnątrz ula. Najwięcej surowca odkładają tam, gdzie wyczuwają przepływ powietrza lub niewielkie otwory. Pszczelarz może wykorzystać ten mechanizm, ale nie powinien celowo rozszczelniać ula w sposób narażający rodzinę na wychłodzenie.
Najprostszą metodą jest zeskrobywanie propolisu podczas przeglądów. Kit zbiera się z:
- górnych i bocznych beleczek ramek,
- wręgów korpusu,
- powałki,
- kraty odgrodowej,
- miejsc styku elementów ula.
Do pracy najlepiej używać wąskiego dłuta pasiecznego ze stali nierdzewnej. Surowiec należy odkładać do czystego pojemnika przeznaczonego wyłącznie na propolis. Nie powinno się wrzucać do niego fragmentów farby, drewna, rdzy, drutu, resztek leków weterynaryjnych ani materiału zebranego z dennicy.
Zeskrobywanie ma jedną istotną wadę: uzyskany materiał jest zwykle mocno zanieczyszczony woskiem i drobnymi częściami ula. W praktyce taki zbiór sprawdza się jako uzupełnienie, a nie podstawowa metoda produkcji surowca dobrej jakości.
Znacznie lepsze rezultaty daje elastyczna siatka lub krata do pozyskiwania propolisu, nazywana poławiaczem. Umieszcza się ją nad górnymi beleczkami ramek, zwykle pod powałką lub daszkiem. Otwory mają szerokość, którą pszczoły uznają za szczeliny wymagające zalepienia. Gdy większość powierzchni zostanie wypełniona, poławiacz wyjmuje się i schładza.
Najczęściej stosuje się elastyczne kraty z tworzywa przeznaczonego do kontaktu z żywnością. Standardowy poławiacz dopasowany do korpusu ula kosztuje orientacyjnie 15–35 zł, zależnie od wymiaru, grubości i producenta. Sztywne kraty są trwalsze, ale trudniej wyjąć z nich propolis. Miękka siatka po schłodzeniu daje się zwinąć lub skręcić, dzięki czemu kruchy kit łatwo wypada.
Najlepszym terminem na zakładanie poławiaczy jest zwykle okres od późnej wiosny do końca lata. Silniejsze kitowanie często obserwuje się w drugiej części sezonu, kiedy rodzina przygotowuje gniazdo do zimowli. Nie ma jednak sensu zakładać poławiacza słabej rodzinie, która nie odbudowała jeszcze siły po zimie albo ma problem z utrzymaniem temperatury.
W polskich warunkach z jednej rodziny można uzyskać zwykle od kilkudziesięciu do około 200–300 g propolisu w sezonie. Wynik zależy od rasy i linii pszczół, konstrukcji ula, dostępności roślin żywicznych, pogody oraz sposobu prowadzenia pasieki. Niektóre rodziny niemal ignorują poławiacz, inne zapełniają go szybko. Tego nie da się całkowicie ujednolicić.
Trzeba też uważać na nadmierne ograniczanie wentylacji. Jeśli pszczoły szczelnie zakitują dużą powierzchnię siatki, a ul ma słabą wymianę powietrza, pod powałką może gromadzić się wilgoć. Poławiacz należy więc kontrolować podczas normalnych przeglądów, zamiast pozostawiać go bez nadzoru przez cały sezon.
Oczyszczanie, sortowanie i bezpieczne przechowywanie surowca
Świeżo zebrany propolis nie powinien od razu trafiać do młynka ani do alkoholu. Najpierw trzeba go posortować i usunąć zanieczyszczenia mechaniczne. Najłatwiej zrobić to po schłodzeniu, gdy materiał przestaje się kleić.
Poławiacz można umieścić na kilka godzin w zamrażarce, najlepiej w temperaturze około –18°C. Zwykle wystarcza 2–4 godziny, choć grubsza warstwa kitu może wymagać dłuższego chłodzenia. Po wyjęciu kratę należy szybko zgiąć, zrolować lub skręcić nad czystym arkuszem papieru albo pojemnikiem ze stali nierdzewnej. Propolis po ogrzaniu dłonią ponownie staje się plastyczny, dlatego nie warto przeciągać tej czynności.
Przy propolisie zeskrobywanym z ramek postępowanie jest podobne:
- Surowiec należy schłodzić lub zamrozić.
- Duże kawałki drewna, martwe owady i fragmenty woszczyny trzeba usunąć ręcznie.
- Kruchy materiał można rozdrobnić w młynku używanym wyłącznie do produktów pszczelich.
- Rozdrobniony propolis warto przesiać przez sito, aby oddzielić pył i większe zanieczyszczenia.
- Przed zapakowaniem materiał powinien wrócić do temperatury pokojowej w zamkniętym opakowaniu, co ogranicza skraplanie wilgoci na jego powierzchni.
Kontrowersje budzi oczyszczanie propolisu w wodzie. Część drobnych zanieczyszczeń i wosku może wypłynąć na powierzchnię, podczas gdy cięższe fragmenty opadną. Metoda jest jednak niedokładna, a długi kontakt z wodą zwiększa ryzyko zawilgocenia surowca. W pasiece nastawionej na powtarzalną jakość lepiej ograniczyć ilość zanieczyszczeń już podczas zbioru, zamiast później próbować je wypłukiwać.
Propolisu nie należy topić razem z woskiem. Podgrzewanie ułatwia oddzielenie niektórych frakcji, ale jednocześnie może zmienić skład substancji lotnych i aromatycznych. Szczególnie złym pomysłem jest ogrzewanie go bezpośrednio na palniku lub w naczyniu, którego temperatury nie da się kontrolować. Jeśli przygotowanie konkretnego produktu wymaga ciepła, bezpieczniejsza jest kąpiel wodna i możliwie niska temperatura procesu.
Oczyszczony surowiec najlepiej przechowywać:
- w szczelnym słoiku z ciemnego szkła,
- w woreczku barierowym przeznaczonym do żywności,
- w suchym miejscu bez dostępu światła,
- z dala od paliw, farb, leków i środków ochrony roślin,
- w stabilnej, chłodnej temperaturze.
W małej pasiece wystarcza zwykle szafka w chłodnym pomieszczeniu. Przy dłuższym magazynowaniu praktycznym rozwiązaniem jest lodówka albo zamrażarka. Największym wrogiem nie jest sam mróz, lecz wilgoć, światło i obce zapachy, które propolis łatwo przejmuje.
Każdą partię należy oznaczyć datą zbioru, numerem pasieki lub stanowiska i sposobem pozyskania. Mieszanie starego, ciemnego propolisu z ramek z czystym materiałem z poławiacza obniża jakość całej partii. Lepiej przechowywać je osobno i przeznaczyć do innych zastosowań.
Przygotowanie propolisu do dalszego wykorzystania
Sposób przygotowania zależy od tego, czy propolis ma być używany jako surowiec do ekstrakcji, składnik kosmetyku, materiał do badań, czy produkt oferowany odbiorcy. Nie ma jednej obróbki odpowiedniej dla wszystkich zastosowań.
Do sporządzania ekstraktów najwygodniejszy jest propolis drobno rozkruszony. Im mniejsze cząstki, tym większa powierzchnia kontaktu z rozpuszczalnikiem. Nie należy jednak mielić ciepłego surowca, ponieważ natychmiast oblepia noże i ścianki urządzenia. Przed rozdrabnianiem powinien być dobrze zamrożony.
W warunkach domowych i rzemieślniczych często przygotowuje się nalewy propolisowe na alkoholu etylowym. Stężenie składników zależy od proporcji surowca do rozpuszczalnika, czystości propolisu, mocy alkoholu, czasu ekstrakcji oraz późniejszej filtracji. Samo określenie „20-procentowa nalewka” bywa nieprecyzyjne, jeśli producent nie podaje, czy chodzi o stosunek masy surowca do objętości alkoholu, czy o zawartość suchego ekstraktu po odparowaniu rozpuszczalnika.
Przykładowo, przy proporcji 20 g propolisu na 100 ml alkoholu otrzymuje się nastaw o proporcji 20% m/V, ale nie oznacza to, że gotowy płyn zawiera 20% rozpuszczonych substancji czynnych. Część surowca pozostaje nierozpuszczona jako wosk i osad. To istotna różnica, szczególnie przy porównywaniu receptur.
Do ekstrakcji stosuje się zwykle alkohol etylowy o mocy około 60–80%, ponieważ rozpuszcza wiele związków żywicznych lepiej niż sama woda. Rozdrobniony propolis zalewa się w szczelnym naczyniu z ciemnego szkła i pozostawia najczęściej na 10–21 dni, codziennie wstrząsając. Następnie płyn filtruje się przez gęstą tkaninę, filtr laboratoryjny lub kilka warstw dobrej jakości filtra papierowego.
Najbardziej irytujący etap to filtracja. Wosk szybko zatyka papier, a lepki osad osadza się na ściankach lejka. Pomaga wcześniejsze schłodzenie nastawu — część wosków twardnieje wtedy i łatwiej ją oddzielić. Nie należy wyciskać osadu z dużą siłą, bo drobne cząstki ponownie przechodzą do filtratu.
Przy wykorzystaniu propolisu do kosmetyków trzeba zwrócić uwagę na jego słabą rozpuszczalność w wodzie. Dodanie surowego proszku do kremu nie daje równomiernego rozprowadzenia. Zwykle potrzebny jest wcześniej przygotowany ekstrakt, odpowiedni nośnik albo receptura opracowana dla konkretnej emulsji.
Osoba sprzedająca ekstrakty, maści lub inne przetworzone produkty nie powinna opierać się wyłącznie na domowej recepturze. Znaczenie mają klasyfikacja produktu, wymagania dotyczące oznakowania, dokumentacja surowców, higiena produkcji oraz dopuszczalne deklaracje marketingowe. Propolis może wywoływać reakcje alergiczne, zwłaszcza u osób uczulonych na produkty pszczele, żywice, balsamy roślinne lub niektóre składniki kosmetyków. Informacji o tym ryzyku nie wolno pomijać.
Nie należy też obiecywać leczenia infekcji, chorób skóry czy schorzeń jamy ustnej bez podstaw prawnych i badań odpowiednich dla danej kategorii produktu. Inne zasady dotyczą kosmetyku, inne suplementu diety, a jeszcze inne produktu leczniczego. Sama obecność propolisu nie daje prawa do stosowania dowolnych deklaracji zdrowotnych.
Przed większą produkcją dobrze jest wykonać badania partii, szczególnie gdy surowiec pochodzi z różnych pasiek. Laboratorium może ocenić między innymi zawartość zanieczyszczeń, obecność wybranych pozostałości chemicznych, profil związków fenolowych lub parametry mikrobiologiczne. Koszt zależy od zakresu analizy — pojedyncze podstawowe oznaczenie może kosztować około 100–300 zł, natomiast szerszy pakiet badań potrafi przekroczyć 1000 zł. Badania są szczególnie uzasadnione, gdy propolis ma trafiać do regularnej sprzedaży, produkcji kontraktowej albo kosmetyków oferowanych pod własną marką.
Najlepszą praktyką jest przygotowywanie partii według stałego schematu: ten sam typ poławiacza, podobny termin zbioru, identyczny sposób chłodzenia, określona granulacja oraz zapisane proporcje ekstrakcji. Bez tego dwie butelki opisane jako ten sam ekstrakt mogą wyraźnie różnić się barwą, zapachem i ilością osadu.
Dodatkowe informacje na: www.nektar.com.pl
FAQ: najczęstsze pytania o zbiór i przygotowanie propolisu
Czy propolis można zbierać przez cały rok?
Technicznie tak, ale zimą nie powinno się niepotrzebnie otwierać ula ani usuwać uszczelnień chroniących rodzinę przed chłodem. Najpraktyczniejszy jest zbiór podczas sezonowych przeglądów oraz po zapełnieniu poławiaczy latem lub wczesną jesienią.
Czy ciemny propolis jest gorszy od jasnego?
Nie. Barwa zależy od źródeł żywic i wieku surowca. O jakości więcej mówi zapach, czystość, brak wilgoci, pleśni i obcych zanieczyszczeń.
Czy propolis trzeba myć przed przygotowaniem nalewki?
Nie jest to konieczne, jeśli został pozyskany z czystego poławiacza. Mycie może wprowadzić wilgoć. Lepsze jest schłodzenie, ręczne sortowanie, rozdrobnienie i przesiewanie.
Jak długo można przechowywać surowy propolis?
W szczelnym opakowaniu, bez dostępu światła i wilgoci zachowuje przydatność przez kilka lat, choć aromat i udział substancji lotnych mogą z czasem słabnąć. Do produkcji powtarzalnych wyrobów lepiej wykorzystywać surowiec z aktualnego lub poprzedniego sezonu.
Dlaczego nalewka propolisowa tworzy osad?
Propolis nie rozpuszcza się w całości. Osad zawiera między innymi wosk i nierozpuszczalne cząstki roślinne. Jego ilość zależy od czystości surowca, mocy alkoholu, temperatury i dokładności filtracji.
Czy propolis można mielić w zwykłym młynku do kawy?
Można, ale urządzenie powinno być przeznaczone wyłącznie do tego celu. Żywica mocno oblepia elementy i pozostawia intensywny zapach. Surowiec trzeba wcześniej zamrozić, a mielenie prowadzić krótkimi seriami.
Co zrobić, gdy propolis pleśnieje?
Takiej partii nie należy wykorzystywać. Pleśń oznacza zawilgocenie lub przechowywanie w nieszczelnym opakowaniu. Suszenie albo zalanie alkoholem nie przywraca surowcowi pewnej jakości.
Pierwszym krokiem powinno być zastąpienie przypadkowego zeskrobywania kitu z brudnych elementów ula czystym poławiaczem propolisu. To właśnie sposób zbioru decyduje później o ilości pracy, stratach podczas oczyszczania i powtarzalności ekstraktu. Dopiero po uzyskaniu czystej, opisanej partii warto inwestować w młynek, filtry i przygotowanie większej ilości przetworów.